Wypadki w miejscu robót drogowych

wypadki w miejscu robót drogowych
Zdjęcie: http://podlasie24.pl

Niedawno publikowaliśmy wyniki raportu Europejskiej Rady Bezpieczeństwa Transportu, z którego wyniknęło, że Polska jest jednym z najbardziej niebezpiecznych państww naszym kraju obserwuje się najwyższą śmiertelność w przeliczeniu na przejechane kilometry i liczbę mieszkańców. Mówiliśmy o wypadkach z udziałem młodych kierowców, niebezpieczeństwie na drogach lokalnych oraz tych spowodowanych przez pijanych kierowców. Kolejnym niebezpiecznym miejscem są obszary objęte robotami drogowymi – statystycznie w co szóstym wypadku ginie tam człowiek. Te tereny często pozostawione są jakiejkolwiek kontroli i poważnych zabezpieczeń, a kierowcy często przekraczają dopuszczalną prędkość.

Zatrważające statystyki

Statystyki są bezlitosne. Na obszarach objętych robotami drogowymi w 2016 roku miały miejsce 64 wypadki, w których 90 osób zostało rannych (1,4 na zdarzenie), a 11 zginęło, czyli w co szóstym ktoś nie przeżył. Łącznie w całym kraju na wszystkich drogach publicznych miały miejsce 33 664 wypadki, w których było 40 466 rannych (1,2 na zdarzenie), a zginęło 3026 osób, czyli w co jedenastym wypadku ktoś poniósł śmierć.

Aż tak niebezpiecznie?

Dlaczego w miejscu robót drogowych jest tak niebezpiecznie? W przypadku dróg krajowych oraz dróg szybkiego ruchu (ekspresowe oraz autostrady) w miejscu robót zmienia się zupełnie sposób jazdy – zmniejsza się tempo i zmienia rytm. Kierowca jadący autostradą z prędkością 140 km/h nagle trafia na odcinek nierzadko ciągnący się przez kilka kilometrów, na którym prędkość ograniczono teoretycznie do 50–80 km/h. Zaraz zaraz… ale jak to teoretycznie?  Otóż dlatego, że prawie nikt nie przestrzega ograniczenia, ponieważ większość uważa, że to strata czasu i nie ma tam kontroli drogowych.

Nie dość, że w miejscu robót kierowcy nie przestrzegają ograniczeń, to często zdarza się, że zasypiają, dekoncentrują się i wyjeżdżają z wąskiego pasa ruchu, nie trafiają w namalowane na żółto linie, najeżdżają na poprzedzające pojazdy. Są to wnioski z obserwacji, gdyż nie prowadzi się w tym temacie statystyk – wiadomo jedynie, że giną ludzie.

Zbyt lekkie barierki na autostradach

Nietrudno na autostradzie znaleźć się na pasie ruchu dla pojazdów jadących w przeciwnym kierunku. Poukładane naprzemiennie, biało-czerwone bariery (segmenty) wytyczające właściwy tor jazdy są wykonane z lekkich tworzyw sztucznych i nie zabezpieczają przed zjechaniem na inny pas. Wystarczy chwila nieuwagi, by znaleźć się po niewłaściwej stronie drogi lub wjechać w grupę robotników.

Bariery na polskich drogach, które powinny zabezpieczać przed zderzeniem czołowym, potrąceniem pracownika drogowego czy wjechaniem w ciężką maszynę są zbyt lekkie, przez co są bezużyteczne. Na zachodzie Europy, na autostradach i drogach ekspresowych stosuje się bariery o dużej wytrzymałości, które zapobiegają zjechaniu ze swojego pasa ruchu. W przypadku wypadku można jedynie porysować lakier czy uszkodzić blachy, natomiast nie są aż tak drastyczne szkody.

Zbyt szybka jazda nierzadko wąskim, wytyczonym barierami pasem przypomina przejście po wysoko zawieszonej linie. Niektórzy kierowcy za punkt honoru obierają rozwinięcie na takim odcinku jak najwyższej prędkości, ponieważ nie wyobrażają sobie wlec się 50 km/h, a zwłaszcza gdy jadący z tyłu ”naciskają”. Wystarczy jednak drobny błąd, by wpaść na barierę.

 

Problemem jest jak zwykle brak pieniędzy

Serwis brd24.pl zwraca uwagę na fakt, że od lat są prowadzone seminaria dotyczące barier ochronnych i nowoczesnych systemów zabezpieczania robót drogowych dla przedstawicieli Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa oraz Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Należy wnioskować, że brak odpowiednich barier i działań mających zwiększyć bezpieczeństwo w takich obszarach nie wynika więc z niewiedzy, ale prawdopodobnie z braku pieniędzy (jeśli brakuje pieniędzy na same drogi, to skąd wziąć je na lepsze zabezpieczenia). Co więcej, powinna zostać wprowadzona polityka bezpieczeństwa w ruchu drogowym, odpowiedniego zbierania danych oraz analizowania problemów.

 

Przyglądając się samym liczbom nie ma teoretycznie powodu do wielkich obaw – 11 ofiar śmiertelnych rocznie to niewiele…  Przecież jednego dnia w 107 wypadkach drogowych zginęło 17 osób w całym kraju! Patrząc jednak na zaprezentowane na samym początku artykułu dane, można dojść do prostego wniosku – obszary robót drogowych to miejsca szczególnie niebezpieczne i warto nie tylko przestrzegać przepisów dotyczących ograniczenia prędkości, ale też bardziej skoncentrować uwagę na zachowaniach innych kierowców na takich odcinkach.

 

Na podstawie: brd24.pl, autokult.pl




1 Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*